Obserwuj bloga przez email

Wizyta w amerykanskim salonie fryzjerskim

Chyba każda kobieta przyzna, że fryzjer to zmora każdej z Nas. Znaleźć fryzjera, który zrobi nam fryzurę, jakiej oczekujemy czy kolor o którym marzymy nie lada jest wyzwaniem. 
Sama, osobiście nie lubię chodzić do fryzjerów z wielu powodów. Najgłówniejszym jest chyba niezadowolenie z końcowych efektów. Pamiętam jak jeszcze byłam w Polsce to jeden z najlepszych salonów, gdzie fryzjerki robiły kawał dobrej roboty i zawsze miałam piękny platynowy kolor był salon "Gracja". Efekt "wow". 
Kolejnym fryzjerem, który mega obciął moje włosy i zrobił fajny kolor był mały salon fryzjerski w studenckim miasteczku w Krakowie. Natomiast później, gdy już nie mieszkałam w Polsce ciężko było powtórzyć nie tylko ścięcie ale i kolor przez innych fryzjerów. 

Podobnie jest w USA. Dwa lata już jestem i jeszcze zmagam się ze znalezieniem dobrego fryzjera.  To jak szukanie igły w stogu siana.  

Jak wygląda sama wizyta w amerykańskim salonie fryzjerskim? 

Na pewno różni się ona od tych w Polsce. Na początek recepcjonista bierze wasze dane imię, nazwisko, nr tel i wprowadza to do komputera. Następnie, to też zależy od salonu, pyta się co chcecie farbowanie czy strzyżenie itd, oraz jakiego fryzjera życzycie sobie do wykonania fryzury.  

Do wyboru są z tego co wiem są cztery kategorie fryzjerów. Pierwsza kategoria jest najniższą, daje podstawową wiedzę i bardzo ograniczony zakres czynności. Podobnie jest z kategorią drugą. W kategorii trzeciej fryzjer ma doświadczenie, zakres wiedzy jest większy, może ścinać włosy, robić koloryzację itd. Ostanim stopniem jest stopień czwarty przypisywany do stylisty, który ma najwyższe miejsce w hierarchi. Cena za usługę jest zależna od tego jakiego fryzjera wybierzecie. Im lepszy fryzjer tym większa cena. Samo ścięcie z myciem głowy w małych salonach jest około 20 $ natomiast w nieco lepszych zaczyna się od 38$ wzwyż.  Podobnie jest z koloryzacją włosów. Przy mojej długości mówimy o 150 $ wzwyż. Ciekawy jest sposób w jaki kasują za farbowanie. Otóż naliczana jest stawka za każdy mililitr zużytej farby. 

Kolejną różnicą jest sposób cięcia. W USA rzadkością jest cieniowanie włosów. Fryzjerzy nie bardzo wiedzą jak się za to zabrać. Nawet pokazując im zdjęcie fryzury jaką  chcecie uzyskacie coś innego od tego na obrazku. No niestety tak jest. Wiedza i umiejętności niektórych fryzjerów są bardzo ograniczone. Najbardziej zaskoczyła mnie moja ostania fryzjerka i jej sposób cięcia włosów. Po prostu kosmos. Tak dziwnego strzyżenia włosów nie widziałam przez całe swoje życie. 
Tak więc jak widzicie nie jest kolorowo. Ciężko jest zaufać fryzjerowi, nawet styliście bo czasem pozycja ni jak ma się do umiejętności. 
Z obserwacji sądzę, ze wielu fryzjerów działa na zasadzie jak mi sie uda!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Iwona blog , Blogger